wtorek, 20 października 2015

Sala Samobójców.

Oto mój drugi post na tym blogu. Tak jak napisałam w pierwszym poście, jeżeli nie jesteś zainteresowany/zainteresowana, nie czytaj tego posta bądź po prostu wyłącz stronę. Dziękuję.

Przechodząc do tematu. Trzy dni temu (17.10.15) oglądałam film 'Sala Samobójców'. Moim zdaniem jest to jeden z lepszych filmów polskich. Bardzo spodobała mi się postać Dominika. Był dość arogancki, ale i tak najlepsza postać (może dlatego że był główną?). Kiedyś słyszałam tytuł tego filmu, nie oglądałam go więc zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ten film. Sądziłam, że w filmie jest kilka osób zamkniętych w jednym pokoju, robią na nich testy przez które 'schizowali'. Pod sufitem wisiały pętle dla wisielców, na stoliku leży nóż. W którymś momencie nie wytrzymują, przez co wieszają się, podcinają żyły, bądź wbijają nóż w serce, czy coś. Takie było moje wyobrażenie. Nie byłam zawiedziona prawdziwą treścią filmu. Główna postać była w moim typie, 'Królowa Sali Samobójców', czyli Sylwia, też była ciekawą i dość intrygującą postacią. Bylibyście w stanie siedzieć w swoim pokoju i nie wychodzić z niego, przez trzy lata? Ona była... Całość filmu oceniłabym na 8/10. Pośmiałam się przy niektórych scenach w filmie, ale również... Poryczałam się jak Dominik wyszedł z pokoju po 10 dniach siedzenia w nim non stop oraz... Gdy popełniał samobójstwo. Film godny polecenia i oczywiście rodzice powinni obejrzeć ten film.

Dalej chyba raczej nie jestem w stanie wymyślić. Późna godzina, spać mi się chce. Liczę, że zbytnio nie zanudziłam nikogo. Dziękuję i dobranoc. ♥

niedziela, 18 października 2015

Inność.

Jako że jest to mój pierwszy post na blogu, chciałabym napisać, wyrazić (czy jak inaczej to ująć), swoje zdanie. Jeżeli nie jesteś zaciekawiony/zaciekawiona, nie musisz tego czytać, po prostu wyłącz stronę.


Inność. Co to znaczy? Dlaczego niektórzy ludzie się jej tak lękają? Dla takich osób bycie innym, jest karygodne. Osobiście tak nie uważam. Dobrze jest być sobą, byś innym, a nie kolejną taką samą kopią drugiej osoby. Nie warto też dostosowywać się do innych osób, bo i tak koniec końców, nie będą przy tobie wiecznie. Kiedyś widziałam grupkę osób, paru chłopaków dresiarzy i kilka dziewczyn które wyglądają jak dziwki, po chwilowym przyjrzeniu dostrzegłam, że jedna dziewczyna nie jest taka jak inne, mimo że się stara. Stwierdziłam że ta dziewczyna była typem osoby emo. Nie pasowała do tej grupy, ale mimo tego chciała się im dostosowywać. Dlaczego? Była w takiej desperacji braku przyjaciół? Mogła być przecież inna. Powinna być... Wraz ze swoim odmiennym wyglądem, mogłaby zdobyć prawdziwych przyjaciół, którzy lubili jej styl, jej charakter... Wszystko. Czy brak znajomości to taki duży powód do takiej fatalnej decyzji? Czuję że zbaczam z tematu, ale cóż. Chciałabym aby wszyscy mieli siłę, aby pokazać co im w sercu gra.

Uczucia osób ignorowanych(innych). Sama jestem taką osobą, więc z łatwością mogę wyrazić uczucia takich osób. Uczucie samotności braku zrozumienia... Ból odczuwany przez rzeczywistość. Piszę to z myślą o osobach emo. Opowiem o swoich odczuciach. Nigdy nie mówię o swoich problemach rodzinie, oni by tego nie zrozumieli, wolę pogadać/popisać z kimś takim jak ja. Nie tnę się, ale wiem czemu to służy. To jest coś w rodzaju "oczyszczenia", z bólu. Ból samo okaleczania jest dużo przyjemniejszy, niż ból powodowany przez inne osoby. Z czasem samo okaleczanie przestaje wystarczać. Przyzwyczajasz się do bólu, musisz zrobić następny krok. Jaki jest następny?... Następnym i ostatnim krokiem jest... Samobójstwo. To bardzo przykre przeżycie, kiedy twój znajomy, przyjaciel... Chce odebrać sobie życie. Miałam kilku przyjaciół którzy to zrobili. Dalej nie mogę pogodzić się z ich śmiercią, ale muszę żyć dalej. Nie mogę decydować o ich życiu. Samotność która wlecze się za tobą, sztuczny uśmiech aby inni nie zauważyli. Osoba taka jak ja... Eh, mam kilka przyjaciółek, ale i tak czuję się samotna... Nie jest to spowodowane brakiem znajomych. Na tym akurat zależy mi najmniej. Samotność odczuwam przez... Odczuwam ją ponieważ nigdy nie czułam się kochana. Chcę być dla kogoś najważniejszą osobą w życiu. Chcę żeby w końcu ktoś nauczył mnie przytulać. Tak, nie umiem tego robić. Pamiętam, na koniec roku szkolnego, nauczycielka przytulała mnie na pożegnanie (w wakacje wyprowadziłam się za granicę), nie wiedziałam jak ją objąć... Masakra. Nigdy nie byłam kochana nawet przez rodziców. Skąd to wiem? Raczej kochanym dzieciom nie mówi się, że się ich wstydzi, że woleliby inną córkę, dlaczego się urodziłam... Brakuje tylko "nigdy cię nie kochaliśmy".

To wszystko. Wyraziłam swoje zdanie, teraz tylko będę się zastanawiać na jaki temat mam pisać kolejny post. ((:
Liczę że będziecie zaglądać częściej na tego bloga. ♥ Zapraszam ponownie.

Pa.